Zwykłemu konsumentowi wydaje się, że jeśli uda się do supermarketu i zakupi produkt, który producent określił mianem zdrowej żywności, to tak jest w istocie. Osoby takie są przekonane, że jeśli na opakowaniu produktu występują symbole witamin, bądź wprost napis głosi „zdrowy serek” czy „zdrowe parówki” to produkt ten został w rzeczywistości przygotowany w zgodzie z wszelkimi normami. Tymczasem, zdrowa żywność niekoniecznie ma rzeczywiście dobroczynny wpływ na nasz organizm. Wpływają na to dwie rzeczy. Pierwszą jest brak umiaru konsumentów, drugą, brak odpowiednich przepisów w polskim prawie.

Przykładowo, jeśli uważamy że błonnik w formie instant dodawany do naszego posiłku jest zdrowym dodatkiem, bywamy w błędzie. Oczywiście sam błonnik jako taki, jest zdrowy, ale jeśli dodamy go za dużo, może spowodować zaparcia i inne negatywne konsekwencje. Kolejnym problemem jest brak prawodawstwa. Każdy producent może nazwać swoje produkty zdrowymi. Jedynie ekożywność pochodząca z ekologicznych upraw jest prawnie chroniona i musi spełnić rygorystyczne normy. Aby nazwać zaś cokolwiek zdrowym, wystarczy dodać do produktu garść witamin, nierzadko nie wchłanialnych w danej formie przez nasz organizm