Kategorie
- Bez kategorii
- Biznes
- Elektronika
- Finanse
- Firmy
- Hobby, rozrywka
- Internet
- Komputery
- Motoryzacja
- Nauka
- Pozycjonowanie
- Sklepy
- Sport
- Sztuka
- Turystyka
- Usługi
- Zdrowie
Archiwa
- maj 2012
- kwiecień 2012
- marzec 2012
- luty 2012
- styczeń 2012
- grudzień 2011
- listopad 2011
- październik 2011
- wrzesień 2011
- sierpień 2011
- lipiec 2011
- czerwiec 2011
- maj 2011
- kwiecień 2011
- marzec 2011
- luty 2011
- styczeń 2011
- grudzień 2010
- listopad 2010
- październik 2010
- wrzesień 2010
- sierpień 2010
- lipiec 2010
- czerwiec 2010
- maj 2010
- kwiecień 2010
- marzec 2010
- luty 2010
- styczeń 2010
- grudzień 2009
- listopad 2009
- październik 2009
- wrzesień 2009
- sierpień 2009
- lipiec 2009
- czerwiec 2009
- maj 2009
- kwiecień 2009
- marzec 2009
- luty 2009
- styczeń 2009
- grudzień 2008
- listopad 2008
- październik 2008
Meta
Tagi
Polecamy
Witkacy-pamietnik
23rd styczeń 2010
Wystawiam tego roku same portrety, ponieważ moich kompozycji nikt nie ceni, nie potrzebuje i nie kupuje, a krytyka je przemilcza lub pisze o nich rzeczy nieistotne, a dosłownie czasami bzdury. Portret może być dokładnie tak samo dziełem Czystej Formy, jak pejzaż, martwa natura czy kompozycja - może, niemniej jednak na dzień dzisiejszy w większości nie jest. Przedmioty wyobrażone na obrazach to wyłącznie wskaźniki napięć kierunkowych mas kompozycyjnych. Niemniej jednak są różnorodne stopnie zużytkowania natury. Albo się jej człowiek poddaje i wówczas nie jest artystą, albo stosuje jej wyłącznie jako pretekst - między tymi ostatecznościami jest cała skala wartości pośrednich. Dawniej artyści nie potrzebowali zawiłych kompozycji i napięć kierunkowych i mogli, nie deformując rzeczywistości popularnej (tę jedną uznaję z czterech rzeczywistości Chwistka), wygenerować dzieła Czystej Formy. Wylizany, jak przez cielę, portret Holbeina jest takim samym dziełem Czystej Formy, jak Kobieta z klarnetem Picassa. Niemniej jednak Holbein analogicznie wylizywał wszystko, ogół obrazu i tworzył w tym wylizanym “ujęciu formy” (kiedyż to moje pojęcie zastąpi fałszywie stosowane pojęcie “techniki”) głównie Czystą Formę był wielkim artystą o silnym i zdrowym “metafizycznym pępku”, a nie wstrętnym kopistą natury lub zdegenerowanym i perwersyjnym artystą - malarzem dzisiejszym. Dzisiaj większa część malarzy to bezmyślni naśladowcy natury, a nieliczni artyści to ostatni potomkowie wielkich dawnych rodów, konający w perwersji i obłędzie. i taka jest fatalność naszego rozwoju społecznego, że tylko w obłędzie i perwersji ma możliwość być w pewnych epokach wielkość, po czym następuje koniec sztuki w ogóle. Holbein nie był wielkim, bo wylizywał zdjęcia, tylko dlatego, że wylizując tworzył bez kompromisu Czystą Formę.
Jedynym na dzień obecny okazem nienaciąganego naturalnego klasyka u nas jest dla mnie Ludomir Ślendziński - wylizuje i produkuje dzieła sztuki - rzadki okaz.
Portrety moje są w pięciu gatunkach:
- Typ A - najbardziej wylizany i najdroższy.
- Typ B - charakterystyczny. Oczywiste “uproszczenia”, podkreślenia cech, robota mniej wylizana.
- Typ C- zbliżony do Czystej Formy, czyli z punktu widzenia krytyków i laików karykatura i deformacja. Zrobiona przy użyciu C2H5OH. - Dzisiaj wykluczone. Będzie kiedyś wielką rzadkością.
- Typ D - to samo bez C2HpięćOH - i
- Typ E - intuicyjnie osiągnięty wynik typu A i B, bez kopiowania natury jako takiej, tzn. inne środki “ujęcia formy”.
Ponieważ, jak mi to kiedyś w tramwaju powiedział Axentowicz, portrecista powinien posiadać nerwy jak postronki, stworzyłem sobie regulamin, który ma pozory humorystyki, a jest wynikiem ponurych doświadczeń. Najtrudniej jest zadowolnić całą rodzinę: ciotka mówi, że lewe oko jest złe, babcia, że usta, a wuj, że nos. Najlepiej wygnać wszystkich, machać w obecności modela gumką w powietrzu i w parę chwil zawołać rodzinę znowu. Na pewno będą zadowoleni. w ogóle przenigdy nie wiadomo, czym kogo za- dowolnić można. - “Ale czemu moja córeczka taka smutna” lub: “czyż ona jest taka brzydka”, lub: “jestem stanowczo za ładna - wstydzę się męża” i tak dalej., itp. Porywa dzika rozpacz. Znałem pana, który wydarł mi węgiel i zaczął poprawiać rysunek, mrucząc z niezadowolenia.
Dlatego przyjąłem zasadę: K l i e n t m u s i b y ć z a d o w o 1 o n y. Wszelka krytyka i poprawki na żądanie są wykluczone, ale za to model albo jego otoczenie ma możliwość odrzucić portret, o ile ten się nie podoba, i zamówić drugi, o ile ja to wytrzymam. Ale zaczęły się takie rzeczy, że przykładowo.: robiłem dwa do trzech rysunków, a następnie przyjmowano pierwszy, tak jak gdyby chciano mnie wypróbować, czy by pierwszego nie robię tak sobie, a dopiero przyciśnięty przez chytrego klienta do muru, widząc, że go na złą robotę nie nabiorę, robię “w rzeczywistości”. Dlatego:
§ 2 - brzmi teraz:
Model zobowiązany jest przed zaczęciem portretu złożyć zadatek w sumie 1/3 ceny. w razie odrzucenia portretu, model traci zadatek.
Bez wątpienia, to nie stosuje się do ludzi, którzy z góry oświadczą, że nie będą stosowali wyżej wspomnianej metody. Ale najlepiej uwielbiam powiedzenie: “Zapisz pan sobie numer telefonu i maluj pan, jak chcesz, he! he!” Takiemu nabywcy ze wzruszenia czasami całkiem normalny portret zrobię za psie pieniądze, jak za Czystą Formę.
Dalsze §§ brzmią:
- Firma zastrzega sobie prawo rysowania bez świadków.
- Portret nie ma możliwość być oglądany aż do ukończenia.
- Portrety kobiece o 1/3 droższe od męskich i dziecinnych.
- Nie przyjęty portret przechodzi na własność spółki. Model nie ma prawa żądać zniszczenia portretu.
- Technologia jest mięszaniną: węgla, kredek, pasteli i ołówków (ewentualnie gwaszu i akwareli). Wszelkie sugestie techniczne są wykluczone.
- Wykluczona jest wszelka krytyka, tak dodatnia, jak ujemna, bez specjalnego upoważnienia korporacji, jak i żądanie jakichkolwiek poprawek.
- Firma podejmuje się wykonania portretów poza lokalem firmowym wyłącznie wtedy, o ile gwarantowana jest skrytka, w której firma ma możliwość zamknąć nie dokończony rysunek i klucz wziąć ze sobą.
- Firma udziela rad co do pakowania i oprawiania rysunków, ale nie podejmuje się stworzenia tych rzeczy.