Vat na książki

28th luty 2011

Ostatnio książki są tematem modnym. To dobra moda, bo rozwija czytelnictwo - a czytelnictwo rozwija wyobraźnię, wiedzę i empatię. Wszystko zaczęło się od tego, że w 2010 roku postanowiono podnieść VAT na książki z zera aż do 8%. Pojawiły się wówczas petycje studentów i nie tylko, apelujące o zniesienie tego postulatu. Nic z tego nie wyszło, co zasmuciło sporą część naszego społeczeństwa. Księgarnie bardzo skorzystały na tym zamieszaniu. Co jakiś czas - właściwie to od paru miesięcy non stop - organizują wyprzedaż książek. Polacy, bojąc się, że niedługo ceny książek będą niebotycznie wysokie, widząc taką promocję, kupują książki wręcz “na zapas”. Nie można się im dziwić - jak można nie kupić ciekawej książki, która przed wyprzedażą kosztowała 50 zł (po niej będzie kosztować 54 zł),a teraz… można ją kupić za bezcen? Przecena książek sprawia, że nie tylko klienci mają znacznie więcej lektur w domu i wyrabiają sobie nawyk czytelnictwa, ale również księgarnie mają spory zysk. Utarg całkowity takiej księgarni jest znacznie wyższy, niż w czasach gdy ceny były “normalne”, ponadto księgarnie zyskują nowych, wiernych klientów, którzy nawet po podwyżce cen, będą tam kupować książki (cel ten księgarnie osiągają poprzez rabaty dla stałych klientów itp.). Często w widocznym miejscu na witrynie takiej księgarni, pojawiają się nowe, modne tytuły, mające za cel przyciągnąć klientów. Czytelnik, który zakupi u nich kilka książek za bardzo niewielką kwotę, jest w stanie zakupić również dużo droższą książkę, gdyż “i tak zaoszczędził”. Jedną z książek, która robi furorę i często jest w ten sposób sprzedawana jest “Nie potrafię schudnąć“, autorstwa dr.Pierre’a Dukana. Co prawda, najbardziej na całej akcji zarabiają księgarnie - ale również klienci są zadowoleni, oraz - a to chyba najważniejsze - dzięki książkom rozwijają się i są bardziej wrażliwi, czego nie da się przeliczyć na pieniądze.

Post tags: