Od paru dni media fundują nam następną „rozrywkę” tym razem pod tytułem świńska grypa. Ukazują się już opinie „ekspertów” wyraźnie wieszczące kolejną zagładę ludzkości, co bardziej „otwarte umysły” jak zwykle wiążą wszystko w jedną całość uzasadniając, iż owa „pandemia” to naturalna konsekwencja kryzysu w gospodarce, wszechogarniający spisek albo celowe działanie „ludzi u władzy”, ot świńska grypa.

Bez względu na to, jak będą się rozwijać wydarzenia i co nas spotka w najbliższej przyszłości jedno jest pewne – producenci parafarmaceutyków, przynajmniej przez okres medialnego nagłośnienia, będą całkiem dobrze zarabiać. Czy to oznacza, że na złość im nie trzeba w ogóle sięgać po żadne środki? Moim zdaniem tak – nie koniecznie z czystej złośliwości, ale po prostu dlatego, że na tym etapie nie ma to żadnego sensu. 1300 zarażonych na blisko 6 miliardów osób to cyfra całkowicie pomijalna.

Fakt, że świńska grypa a raczej jej wirus jest bardzo zjadliwy i śpiesznie doprowadza do śmierci, to kolejny powód do zachowania spokoju – wszak paradoksalnie – im szybciej zabija, tym mniejsze ma szanse na rozprzestrzenienie. Poza tym, nas w Polsce, chroni ogromna odległość geograficzna od źródła „zarazy” , a ponadto relatywnie niska migracja pośród naszymi krajami.