Kategorie
- Bez kategorii
- Biznes
- Elektronika
- Finanse
- Firmy
- Hobby, rozrywka
- Internet
- Komputery
- Motoryzacja
- Nauka
- Pozycjonowanie
- Sklepy
- Sport
- Sztuka
- Turystyka
- Usługi
- Zdrowie
Archiwa
- maj 2012
- kwiecień 2012
- marzec 2012
- luty 2012
- styczeń 2012
- grudzień 2011
- listopad 2011
- październik 2011
- wrzesień 2011
- sierpień 2011
- lipiec 2011
- czerwiec 2011
- maj 2011
- kwiecień 2011
- marzec 2011
- luty 2011
- styczeń 2011
- grudzień 2010
- listopad 2010
- październik 2010
- wrzesień 2010
- sierpień 2010
- lipiec 2010
- czerwiec 2010
- maj 2010
- kwiecień 2010
- marzec 2010
- luty 2010
- styczeń 2010
- grudzień 2009
- listopad 2009
- październik 2009
- wrzesień 2009
- sierpień 2009
- lipiec 2009
- czerwiec 2009
- maj 2009
- kwiecień 2009
- marzec 2009
- luty 2009
- styczeń 2009
- grudzień 2008
- listopad 2008
- październik 2008
Meta
Tagi
Polecamy
SUWNICE
08th grudzień 2009
WIELKIE POZOSTAŁOŚCI SZCZECIŃSKIEJ STOCZNI
Rok 2009 i ogólnoświatowy kryzys ekonomiczny przyniósł upadek wielu rodzimych przedsiębiorstw. Kilka niedużych firm zostało zamkniętych. Ich bankructwo zostało w ogromnej liczbie przypadków spowodowane upadkiem większych przedsiębiorstw z którymi współpracowały.
Przykładem de facto dużej korporacji, zatrudniającej tysiące ludzi, była szczecińska stocznia. Wokół siebie skupiała ona dziesiątki nieznacznych korporacji – podwykonawców drobniejszych elementów niezbędnych do budowy statków. Głównie zostały to przedsiębiorstwa/korporacji z branży metalowej, niemniej jednak także w grę wchodziła branża elektroniczna.
Co pozostało po szczecińskiej stoczni? Wielki smutek, żal i rozczarowanie pracowników. Wprawdzie stocznia już od paru lat sztucznie utrzymywana była przy życiu, natomiast z jej upadkiem wiąże się kilka spersonalizowanych tragedii ludzkich – wiele szczecińskich i nie tylko rodzin utraciło jedyne źródło utrzymania. Puste hale, pełno maszyn i urządzeń i górujące nad Szczecinem olbrzymie, żółte suwnice – tak wygląda obecnie krajobraz stoczni.
typy=”text-align: justify;” mce_style=”text-align: justify;”>
Swego czasu, w latach świetności przez to szczecińskie przedsiębiorstwo przewinęło się co niemiara osób – pracownicy dojeżdżali do swego zakładu z miejscowości odległych o nawet 60 km. Wszyscy ludzie dobrze zarabiali, byli zadowoleni i pewni swej przyszłości. Podobnie było z wieloma drobnymi przedsiębiorcami, którzy ze stocznią robili interesy. Zgodnie z zasadą Pareto – 20% klientów przynosi firmie 80% dochodu. W tym przypadku jeden duży kontrahent potrafił utrzymać na rynku kilka drobnych spółek, które po upadku stoczni zupełnie zniknęły z rynku.
Było kilka momentów, kiedy była jeszcze pewna nadzieja na uratowanie stoczni szczecińskiej, właściciela olbrzymiego dobytku, takiego jak wspomniane suwnice, nawiasem mówiąc, największe w kraju. Ostatnia sprawa z katarskim inwestorem, który pomimo wygranego przetargu nie wpłacił należnej kwoty chyba ostatecznie pogrzebała nadzieje stoczniowców. Ostatnie dni pokazały, że żaden z inwestorów, którzy startują w przetargach nie jest zainteresowany zakupem stoczni jako całości – sprzedane zostaną tylko jej fragmenty… A co zresztą? Zniszczeje, tak jak swego czasu w naszym pięknym kraju na zmarnowanie poszło multum w rzeczywistości atrakcyjnych domów i mieszkań po byłych PGRach. Mieszkańcy Polski niestety posiadają tendencje do marnotrawstwa – dopiero po szkodzie okazuje się, że pewne rzeczy można było rozwiązać inaczej.