„Nie chcesz, nie słuchaj”, „Dość muzycznej papki”, „Radio internetowe dla wymagających” - to tylko niektóre z haseł, jakie możemy usłyszeć w głośnikach po odpaleniu Winampa. Wszystko zależy od linii programowej obranej przez daną stację. W internecie aż mnoży się od rozgłośni oferujących przeróżne formaty, a także czasem antyformaty.
Żyjemy w czasach, gdy radio jest bliższe słuchaczom, niż kiedykolwiek wcześniej. W momencie, kiedy internet umożliwił rozwój tzw. długiego ogona, pasjonaci postanowili z tego skorzystać. Owszem, do dużych stacji tj. RMF czy Radio Zet, możemy nadal zadzwonić, wysłać sms’a z pozdrowieniami, czy wziąć udział w konkursie na antenie. Na tym jednak nasza aktywność się kończy i cała zabawa w interakcję również.
Radio internetowe oferuje dużo więcej możliwości. Po pierwsze kończy z dużymi formatami, gdzie słuchacz dostawał każdego dnia ten sam standardowy produkt. Można powiedzieć, że rozgłośnie webowe na nowo przywracają to, co tak naprawdę w nich uwielbiamy: osobowości radiowe, muzykę starannie dobraną i ciekawe tematyczne audycje radiowe.
Po drugie wielkie tradycyjne stacje potrafią w jednym kwadransie zagrać coś typowo popowego jak Britney Spears i coś zupełnie z drugiej strony barykady jak Metallica. Na dokładkę dostaniemy jeszcze cały pakiet reklam. Nie wszystkim to odpowiada.
Poszczególne rozgłośnie nie grają dla tysięcy osób jednocześnie, a dla jednej konkretnej, której odpowiada profil stacji. Słuchacze zaprzyjaźniają się z prezenterami, czekają z niecierpliwością na kolejną audycję, dyskutują, komentują i przede wszystkim uczestniczą.
Wydaje się, że przed radiami internetowymi roztaczają się ogromne perspektywy. Z punktu nowych możliwości dla słuchaczy – na pewno, ale z punktu rozwoju samych stacji, wcale nie jest tak różowo. Radia amatorskie cierpią na jedną poważną dolegliwość, permanentny brak gotówki. Większość stacji utrzymuje się ze składek płacących przez ekipę oraz z niewielkich datków od słuchaczy. To co tak lubimy, czyli brak reklam, dla samych stacji oznacza powolną śmierć. W ten sposób swoją działalność zakończyło bardzo wiele dobrze zapowiadających się rozgłośni.
Czy koszty radia naprawdę są takie duże, przecież nie ma koncesji, a większość prezenterów jest wolontariuszami? Wydawać by się mogło, że nie ma żadnego problemu. Problem jednak jest i to spory. Jeśli stacja chce działać legalnie i sprawnie musi opłacać co miesiąc łącze internetowe, do tego dochodzi również koszt utrzymania stałej domeny. To tylko część kosztów, prawdziwą zmorą dla radiowców są składki odprowadzane do ZAIKS-u, a jak wiadomo bez tego o legalności mówić nie można. Niektóre stacje bardziej profesjonalne, utrzymują też osobne pomieszczenie przeznaczone na studio i redakcję, a to rodzi dodatkowe koszty. Wielu stacji po prostu na to nie stać.
Internet być może stanieje, ktoś może na jakiś czas udostępni pomieszczenie na studio za darmo, ale co z ZAIKS-em? ZAIKS prawdopodobnie jeszcze przez kilka lat będzie gnębił radiowców. Ponieważ jednak prawna strona stacji online nie jest w Polsce i na świecie ustabilizowana, wszystko może się zmienić. Na razie wszyscy zastanawiają się tylko, jak to będzie, a rozgłośnie internetowe kombinują skąd brać na to pieniądze.