Nauczmy się kochać ludzi

01st czerwiec 2010

Pewnego wieczora zadzwoniła do naszych drzwi sąsiadka. Nie trafiła na świetny moment, bo własnie wróciliśmy z pracy i zasiedliśmy właśnie do obiadu, ale okazała się rozmazana i grzech byłoby jej nie wpuścić.
Z pół godziny przychodziła do w miarę normalnego stanu, żeby wreszcie móc wybąkać, co jest jej celem odwiedzin. Patrzyliśmy w oczy z małżonką i nie mogliśmy uwierzyć w to, co mówiła: jej maleństwo, które każdego dnia tak głośno hałasuje, jest bardzo schorzałe od urodzenia na zespół dziecka wiotkiego. Do dziś dnia nawet nie słyszeliśmy o tej dolegliwości, ale teraz mamy pojęcie na czym to polega.

Czym jest dla ciebie 1% podatku? Odpowiem Ci: NIC, bo i tak go musisz zapłacić… Lecz wypełniając swojego corocznego PITa możesz od kilku lat przypisać tę kwotę na sprecyzowany cel: możesz wybrać fundacje również nie stanowi problemu to skierować na pomoc konkretnej potrzebującej. Zatem w Twojej decyzji jest rzeczywiste wskazanie roli pieniędzy, o których celu dotychczas nie mogłeś mieć wiedzy.

Zadaję dzisiaj kwestię, czy ja znam ludzi, którzy żyją w moim pobliżu i czy oni naprawdę mnie znają, przecież się do mnie uśmiechają, mówią witaj. Jestem przyszykowany postawić monety za orzechy, że nie masz pojęcia o problemach Twych własnych bliźnich. Płacisz co roku podatki, a jeden procent podatku przeznaczasz lub nie na różnorakie akcje charytatywne, nawet nie mając pojęcia, jak wielu Twoich sąsiadów poszukuje pieniędzy na pomoc swojemu dziecku.

Fundacje, organizacje charytatywne, ruchy ludzi dobrej woli, jest tego dzisiaj tak masowo, że każdego marca i kwietnia spędzam masę godzin zastanawiając się, gdzie mam przekazać jeden procent mojego podatku. Mam potrzebę świadomości , co się stało z kwotami, które bezwzględnie musiałbym wyrównać skarbowi naszego państwa i zostałyby skonsumowane przez organizm formalizmu, w czasie, kiedy mają moc posilić w tym samym czasie jakiemuś potrzebującemu dziecku.