Historia maszyny losującej

22nd styczeń 2009

Komora mieszania maszyny losującej jest pusta. Następuje zwolnienie blokady. I rozpoczynamy losowanie sześciu liczb twarz, ale chyba przede wszystkim charakterystyczny głos Ryszarda Rembiszewskiego, który wypowiada te słowa, kojarzą wszyscy gracze, którzy oglądają losowania lotto. Od 20 lat pokazuje się w ich telewizorach i nielicznych zamienia w krezusów. Kiedyś na ulicy zaczepiła mnie pani i zapytała, co ja takiego w sobie mam, że ona nie chce już grać, ale jak tylko mnie zobaczy, to na drugi dzień od razu biegnie do kolektury mówi Ryszard Rembiszewski. Inna kobieta chciała mnie kiedyś uszczypnąć na szczęście śmieje się. Przyznaje, że na porządku dziennym są pytania o liczby, jakie zostaną wylosowane. A największe zdziwienie wzbudza jego widok w kolekturze, gdy sam zawiera zakłady. Do tej pory jego najwyższa wygrana to 120 złotych. Mam za to szczęście w miłości twierdzi. I dodaje, że raczej nie pochwaliłby się telewidzom, gdyby kiedyś trafił szóstkę.Wielu podejrzewałoby mnie, że znałem liczby mówi Rembiszewski. Zaznacza, że nie zrezygnowałby z pracy, bo bardzo lubi adrenalinę, która towarzyszy losowaniom Lotto. Trzeba umieć budować napięcie i mieć niesamowity refleks. W tak krótkim programie na żywo może zdarzyć się wszystko. Tak jak wtedy, gdy z maszyny wysypały się nam kule opowiada pan lotto. Właśnie przede wszystkim refleksu uczą się od niego nowi prezenterzy. Rembiszewski twierdzi, że najbardziej cieszy go, gdy pieniądze wygrywają osoby, które rzeczywiście ich potrzebują.Raz przyszła do nas pani, która miała niepełnosprawne dziecko. Dzięki wygranej mogła zapewnić mu byt wspomina.

Jeszcze przedwczoraj wiedziałeś, że Twoje prawdopodobieństwo na powodzenie w lotto są jak jeden do piętnastu tysięcy, ale to nie ma znaczenia. Precz z obliczeniami i złym dla hazardzistów rachunkiem prawdopodobieństwa! Miałeś szczęśliwy traf i teraz tylko to się liczy. Cudownie, że jesteś jedyną osobą, do której trafi wygrana lotto - równe sześć miliardów złotych bez jakichś groszy… dosłownie groszy, bo co to teraz dla Ciebie znaczy trzysta tysięcy złotych?! Śmiejesz się, gdyż to jest forsa, za którą w przyszłym tygodniu zakupisz auto. Bez jakieś przesady, żadne tam "S-klasy" czy szpanerskie ferrari, ale skromnie - dobry angielski samochód z pełnym wyposażeniem i abs, o którym znajomi powiedzą, że jest niepowtarzalny. Tak, stać Ciebie na wszystko, a to dopiero początek zabawy! Śmiejesz się, bo przypominasz sobie dawne obliczenia robione na kartce w kuchni… ot tak, z braku pieniędzy. Bo przecież właśnie zacząłeś zarabiać, rodzice gratulowali, mówili z dumą, że masz wysokie zarobki. Szanse awansu jakieś są, więc i pensyjka Ci może wzrośnie. Napisałeś sobie na kartce, ile będziesz przynosił do domu… pamiętasz? A potem zaczęło się trafianie liczb. Tyle na ubrania, tyle na rachunek za komórkę (co za zdzierstwo!), a więc rocznie możesz odłożyć… myślisz, jakby ktoś wylał Ci kubeł ciepłej wody na spodnie. Do dużych pieniędzy oszczędzając i rzetelnie pracując "na etacie" dojdziesz po około 300 latach. Wtedy czułeś się oszukany, miałeś pretensję do rodziców, a dziś… proszę bardzo! Nie przeszkadza Ci to, że bez wysiłku wkraczasz do elity finansowej Europy. Może przesadzam, bo dla prawdziwej elity dziewięć miliardów to pusty śmiech, ale - powiedzmy - należysz teraz do tych "trochę zamożniejszych".

Od 11 października 2005 r. dołączona została nowa opcja do gry lotto, o nazwie Multi Lotek Plus. cyfra "Plus" ma być ostatnią liczbą w kolejności losowania się kul. Dzięki temu maksymalna wygrana w Multi Lotka wynosi 25 miliardów złotych przy wybraniu opcji "Plus" i przy dziesięciokrotnej stawce. Opcja "Plus" kosztuje 6 zł. Pierwszą, historyczną cyfrą Plus wylosowaną 11 stycznia 2006 roku jest 7.

Wszystko rozegrało się w dużej gdańskiej kolekturze o numerze 88, do której w pochmurny i śnieżny dzień wszedł dziewiętnastolatek. Wiemy o nim wiele, ale na pewno nie był to nałogowy gracz. Ci grają systemem, potrafią godzinami kreślić krzyżyki na blankietach, wydają na grę znaczną część swoich zarobków. A ten starszy człowiek po prostu wszedł i poprosił, aby automat wylosował mu losowo na chybił trafił pięć kupony. Widać, że nie śmierdział pieniędzmi. Zapłacił niewiele równo cztery złote, schował zakład do kurtki, podziękował i zamkną drzwi. 8 marca 2004 roku był drugim, który miał szóstkę w lotto i w ten sposób zasilił swoje konto o okrągłą sumkę. Jak ją odebrał? Totalizator daje szczęśliwcom dokonania wyboru. Kiedy przyjeżdżają do oddziału (duże wygrane wymagają wizyty w centrali) totalizator proponuje wypłatę dużej części w bilonie, a resztę przelewa na konto. Możecie sobie wyobrazić, jak reagują ludzie, przed którymi na biurku układane są pliki kasy, które do tej pory widzieli tylko w telewizyjnych reklamach lokat czy funduszy inwestycyjnych… Są tacy, którzy po trafieniu w lotto w panice upychają kase po kieszeniach. Wtedy pracownicy totalizatora grzecznie sugerują, aby jednak zdecydować się na torbę, bo bezpieczniej. Ludzie są otumanieni , przeważnie wyspani… Przyjeżdżają całymi klanami, ale… są wyjątki. Dla niektórych wyśnione wygrane, to sprawa indywidualna i nic rodzinie do tego. Nie ufają nawet własnej żonie.