Budownictwo jednorodzinne

04th marzec 2010

Budownictwo

Pewnego razu zdarzył się cud. I nie jest to bynajmniej żaden dowcip estradowy. Był piękny, jasny poranek – akurat miałam tego dnia wolne od pracy i zajęć na uczelni. Dla przypomnienia jestem zatrudniona w sporej korporacji projektów domów a studiuję na Uniwersytecie Warszawskim właśnie architekturę na czwartym roku. Planowałam, że tego dnia przygotuję jakieś projekty domów jednorodzinnych, ponieważ już wkrótce nie będę pamiętała jak to się wykonuje. Ani razu wcześniej nie zdarzało mi się, żeby praca znalazła mnie. Dotychczas to ja musiałam się o wszystko starać, nalegać, aby otrzymać jakiekolwiek dodatkowe prace, czy szkice w domu. Aż tu niespodziewanie zadzwonił dzwonek do drzwi i ujrzałam starszego pana, na wygląd po pięćdziesiątce, który nalegał, aby ze mną porozmawiać. W pierwszym odruchu pomyślałam, że to jakiś naciągacz jakich nie mało i chciałam go spławić, mówiąc mu, że nie chcę ani biżuterii ani nowego odkurzacza. Nie pasowało mi coś. Nigdy dotąd naciągaczem nie był dojrzały pan, przeważnie atrakcyjne, młode studentki. Stwierdziłam, w efekcie, że prawdopodobnie dorabia sobie do i tak skromnej już emerytury. Wtem rozpędził wszystkie moje wątpliwości i przedstawił, że owszem jest przedstawicielem handlowym, ale przychodzi do mnie w innej kwestii. Chciał powierzyć mi dwa projekty domów jednorodzinnych, bo zakładają z żoną zmianę domu. Interesuje mnie z jakiego powodu wybrał akurat mnie i czy to zbieg okoliczności, że tego dnia, gdy miałam się za to zabrać, pojawił się on. Omówiliśmy wstępnie wszystkie cechy jakimi miałby się odznaczać dom tego faceta i umówiłam sie z nim za dwa tygodnie. Wtedy będzie możliwe rozmawiać o jakichś rezultatach pracy.

Zobacz również budowa domu, domy jednorodzinne